Dzisiaj kolorowo i apetycznie. Fajnie, że w parku była budka z lodami i to w kolorach "prawie" pasujących do mojego stroju. Truskawkowe i jabłkowe. Tak miało być! Lody jabłkowe były nawet w paski, co jest akurat słabo widoczne. Ale wiem, że były, a świadomość to podstawa. A potem jadłam i jadłam i zjeść nie mogłam. W międzyczasie kapało i lało się, a ja zawzięcie lizałam. Duuuża porcja. W pewnym momencie miałyśmy nawet pomysł, żebym poszła na całość i wysmarowała się cała tym lodem, jak dziecko, ale jednak nie mogłam sobie na to pozwolić. Mycie w tej rzeczce nie wchodziło w grę...
Mam nadzieję, że miny nie są groteskowe, było naprawdę zabawnie:)
Strój to ulubiona ostatnio maksymalnie szeroka koszula w paski w kolorze zielonym i mocno wyblakłym różu. Do tego znane już z bloga, również pasiaste szpilki. A dla kontrastu i żeby dodać do tego wielgachnego namiotu jeszcze trochę kobiecości - cekinowa mini. Dla mnie pycha!










